aleksytymia - trudność w nazywaniu emocji
|

Aleksytymia: kiedy nie potrafisz nazwać tego, co czujesz

Siedzisz przy kolacji z rodziną. Ktoś opowiada zabawną historię i wszyscy się śmieją. Ty też się uśmiechasz, bo wiesz, że tego się oczekuje. Ale gdyby ktoś w tej chwili zapytał: „Co teraz czujesz?”, nie wiedziałbyś, co odpowiedzieć. Nie dlatego, że chcesz coś ukryć. Nie dlatego, że jesteś zamknięty. Po prostu nie wiesz. To pytanie brzmi jak pytanie o kolor dźwięku albo kształt zapachu. Niby rozumiesz słowa, ale nie potrafisz połączyć ich z niczym, co dzieje się w Twoim wnętrzu.

Później, wieczorem, zmywasz naczynia i zauważasz, że coś Ci ciąży. Coś w klatce piersiowej, coś w żołądku. Ale kiedy próbujesz to nazwać, trafiasz na ścianę. Czy to smutek? Złość? Rozczarowanie? Tęsknota? Każde z tych słów brzmi równie prawdopodobnie i równie obco. Więc mówisz sobie: „Jestem zmęczony” i idziesz spać. Bo zmęczenie to przynajmniej coś, co rozumiesz.

Aleksytymia (z greckiego: a – brak, lexis – słowo, thymos – emocja, dosłownie „brak słów na emocje”) to termin wprowadzony w 1973 roku przez psychiatrę Petera Sifneosa, opisujący trudność w rozpoznawaniu, różnicowaniu i werbalizowaniu własnych stanów emocjonalnych. To nie jest choroba psychiczna ani zaburzenie osobowości. To cecha, która lokuje się na kontinuum, od łagodnej trudności z precyzyjnym nazywaniem subtelnych emocji, po głęboką niezdolność do odróżnienia lęku od złości, smutku od głodu, wzruszenia od dyskomfortu fizycznego. Szacuje się, że aleksytymia w nasileniu klinicznym dotyczy około 10% populacji ogólnej, ale znacznie więcej osób doświadcza jej w formie łagodniejszej, która utrudnia relacje i samozrozumienie, nie osiągając progu diagnostycznego.

W tym artykule wyjaśnię, skąd bierze się ta emocjonalna ślepota, jak wpływa na ciało i relacje, czym różni się od tłumienia emocji lub obojętności oraz jak psychoterapia pomaga stopniowo odzyskiwać kontakt z własnym światem wewnętrznym. Oprę się na badaniach neurobiologicznych, koncepcji mentalizacji Fonagiego, teorii regulacji afektu Schore’a oraz doświadczeniach z codziennej praktyki klinicznej.

Czym jest aleksytymia i dlaczego nie jest tym, co myślisz

Zanim przejdziemy dalej, warto wyjaśnić, czym aleksytymia nie jest. Nie jest brakiem emocji. Osoba aleksytymiczna czuje, często nawet intensywnie. Problem nie leży w doświadczaniu emocji, lecz w ich rozpoznawaniu, różnicowaniu i wyrażaniu. Wyobraź sobie, że masz radio, które łapie wszystkie stacje jednocześnie. Dźwięk jest głośny, ale nie potrafisz wyodrębnić żadnej melodii. Tak właśnie wygląda wewnętrzny świat osoby z aleksytymią: pełen szumu, pozbawiony wyrazistości.

Aleksytymia nie jest też celowym tłumieniem emocji. Tłumienie to świadoma lub częściowo świadoma strategia: wiem, co czuję, ale nie chcę tego pokazać lub nie pozwalam sobie na to. W aleksytymii problem jest bardziej fundamentalny. Osoba nie tłumi emocji, bo ich nie rozpoznaje. Nie chowa ich w szafie. Po prostu nie wie, że szafa istnieje.

Peter Sifneos, twórca terminu, wyróżnił kilka kluczowych cech aleksytymii: trudność w identyfikowaniu uczuć i odróżnianiu ich od doznań cielesnych, trudność w opisywaniu uczuć innym ludziom, ubogi świat wyobraźni i fantazji oraz styl myślenia zorientowany na zewnątrz (externally oriented thinking). Ta ostatnia cecha oznacza, że osoba aleksytymiczna koncentruje się na faktach, szczegółach technicznych i konkretnych zdarzeniach, unikając refleksji nad swoim wewnętrznym doświadczeniem. Nie dlatego, że jest płytka intelektualnie. Dlatego, że jej psychika nie wykształciła narzędzi do eksploracji wewnętrznego świata.

Współczesne badania wyróżniają dwa typy aleksytymii. Aleksytymia pierwotna (trait alexithymia) jest względnie stabilną cechą osobowości, prawdopodobnie uwarunkowaną neurobiologicznie i rozwojowo. Aleksytymia wtórna (state alexithymia) jest reakcją na traumę, przewlekły stres lub inne zaburzenia psychiczne i może ustąpić po ich rozwiązaniu. Rozróżnienie to ma znaczenie kliniczne, bo wskazuje, że przynajmniej u części osób aleksytymia jest potencjalnie odwracalna, choć praca nad nią wymaga czasu i odpowiedniego podejścia terapeutycznego.

Warto też podkreślić, że aleksytymia lokuje się na spektrum. Nie jest kategorią „masz albo nie masz”. Większość ludzi doświadcza chwilowych trudności z nazywaniem emocji, szczególnie w sytuacjach intensywnych lub nowych. Klinicznie istotna aleksytymia zaczyna się tam, gdzie ta trudność staje się chroniczna i zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie, zdrowie fizyczne i jakość relacji.

Mózg bez słownika emocji – neurobiologiczne podłoże aleksytymii

Badania neuroobrazowe ostatnich dwudziestu lat rzuciły nowe światło na to, co dzieje się w mózgu osoby z aleksytymią. Kilka konsekwentnych odkryć wskazuje, że nie jest to wyłącznie „problem psychologiczny”, lecz zjawisko mające wyraźne korelaty neurobiologiczne.

Jednym z najczęściej replikowanych odkryć jest zmniejszona aktywność przedniej części kory wyspy (anterior insular cortex) u osób z wysokim poziomem aleksytymii. Kora wyspy pełni funkcję „centrum interocepcji”, czyli świadomości wewnętrznych stanów ciała. To dzięki niej wiesz, że Twoje serce bije szybciej, że żołądek się ściska, że oddech się skraca. U osób z aleksytymią ta świadomość jest osłabiona: ciało reaguje emocjonalnie, ale sygnał nie dociera w pełni do świadomości lub dociera w formie nieokreślonego dyskomfortu, który nie zostaje rozpoznany jako emocja.

Drugie istotne odkrycie dotyczy osłabionego połączenia między ciałem migdałowatym a korą przedczołową. Ciało migdałowate odpowiada za szybką, automatyczną ocenę bodźców emocjonalnych (coś jest niebezpieczne, atrakcyjne, odrażające). Kora przedczołowa, szczególnie jej przyśrodkowa część, odpowiada za świadome przetwarzanie i regulację emocji. U osób aleksytymicznych ciało migdałowate reaguje normalnie, a czasem nawet nadmiernie, ale informacja o tej reakcji nie jest efektywnie przekazywana do struktur korowych odpowiedzialnych za świadome doświadczanie i nazywanie emocji.

Trzecim elementem jest zmniejszona lateralizacja półkulowa w przetwarzaniu emocji. W typowym mózgu prawa półkula odgrywa dominującą rolę w rozpoznawaniu emocji (zarówno własnych, jak i cudzych), podczas gdy lewa półkula jest bardziej zaangażowana w ich werbalizację i analizę. Badania Lane’a i współpracowników (1997) sugerują, że u osób z aleksytymią transfer informacji emocjonalnej z prawej do lewej półkuli jest utrudniony, co tłumaczy, dlaczego emocje są doświadczane, ale nie mogą zostać „przetłumaczone” na słowa.

Te odkrycia mają ważne implikacje kliniczne. Po pierwsze, pokazują, że aleksytymia nie jest „wymysłem” ani „lenistwem emocjonalnym”. Jest zjawiskiem zakorzenionym w strukturze i funkcji mózgu. Po drugie, neuroplastyczność mózgu oznacza, że te wzorce nie są niezmienne. Psychoterapia, szczególnie długoterminowa, prowadzi do mierzalnych zmian w aktywności mózgu, w tym w obszarach związanych z interocepcją i przetwarzaniem emocji. To daje podstawy do ostrożnego optymizmu: aleksytymia jest trudna, ale nie jest wyrokiem dożywotnim.

W mojej praktyce obserwuję, jak te neurobiologiczne mechanizmy manifestują się w gabinecie. Pacjent mówi: „Nie wiem, co czuję. Nic specjalnego.” Pytam: „A co się dzieje w Twoim ciele?” Milczy. Potem: „Może mam trochę ścisk w żołądku.” To jest moment, w którym zaczynamy budować most między ciałem a emocją. Powoli, ostrożnie, cegła po cegle. Bo dla osoby z aleksytymią ten most nigdy nie został zbudowany lub został zburzony tak dawno, że nie pamięta, że kiedykolwiek istniał.

Skąd się bierze – rozwojowe korzenie emocjonalnej ślepoty

Choć neurobiologia dostarcza ważnych wskazówek, pełne zrozumienie aleksytymii wymaga spojrzenia na historię rozwojową. Allan Schore, jeden z najbardziej wpływowych współczesnych badaczy regulacji emocjonalnej, argumentuje, że zdolność do rozpoznawania i nazywania emocji nie jest czymś, z czym się rodzimy. Jest kompetencją nabytą w relacji z opiekunem w pierwszych latach życia.

Jak to działa? Niemowlę doświadcza stanów emocjonalnych, ale nie ma na nie słów ani kategorii. To opiekun pełni funkcję „lustrzaną” i „regulacyjną”: widzi, że dziecko jest zdenerwowane, nazywa to („widzę, że jesteś zły, bo zabrałem Ci zabawkę”), i pomaga w regulacji (przytula, uspokaja, odwraca uwagę). Powtarzane tysiące razy, te interakcje tworzą w mózgu dziecka mapy emocjonalne, wewnętrzne reprezentacje stanów emocjonalnych powiązane ze słowami, z doznaniami cielesnymi i z kontekstem, w którym się pojawiają.

Co się dzieje, gdy ten proces nie przebiega prawidłowo? Kiedy opiekun sam jest aleksytymiczny i nie potrafi rozpoznawać emocji dziecka. Kiedy reaguje na emocje dziecka lękiem, złością lub wycofaniem. Kiedy ignoruje sygnały emocjonalne lub karze za ich wyrażanie. Kiedy jest fizycznie obecny, ale emocjonalnie nieobecny. W każdej z tych sytuacji dziecko nie otrzymuje niezbędnego odzwierciedlenia (mirroring), które jest fundamentem rozwoju świadomości emocjonalnej.

Peter Fonagy i jego współpracownicy opisali ten proces w ramach teorii mentalizacji. Mentalizacja to zdolność do rozumienia zachowań własnych i innych ludzi w kategoriach stanów psychicznych: intencji, pragnień, uczuć, przekonań. Aleksytymia, w ujęciu Fonagiego, jest formą deficytu mentalizacji skierowanej do wewnątrz. Osoba potrafi rozumować logicznie, planować, analizować fakty, ale nie potrafi „patrzeć do wewnątrz” i rozpoznawać tego, co się w niej dzieje emocjonalnie.

Kiedy relacje z opiekunami przybierają formę symbiotyczną, dziecko może nauczyć się rozpoznawać emocje rodzica kosztem rozpoznawania własnych. To jest częsty mechanizm w rodzinach, gdzie jedno z rodziców jest emocjonalnie niestabilne: dziecko staje się ekspertem w czytaniu nastrojów matki czy ojca (bo od tego zależy jego bezpieczeństwo), ale własne emocje schodzi na dalszy plan, bo nie ma na nie miejsca w rodzinie. Dorosły, który wyrasta z takiego dzieciństwa, potrafi świetnie wyczuwać, co czują inni, ale zadany pytanie o siebie, milknie.

Trauma jest kolejnym potężnym czynnikiem rozwojowym. Badania pokazują, że aleksytymia jest znacząco częstsza u osób, które w dzieciństwie doświadczyły przemocy fizycznej, emocjonalnej lub seksualnej. W kontekście traumy aleksytymia może pełnić funkcję mechanizmu ochronnego: jeśli emocje są zbyt bolesne, psychika „wyłącza” zdolność do ich rozpoznawania, żeby przetrwać. Problem polega na tym, że ten mechanizm, który był adaptacyjny w dzieciństwie, w dorosłości staje się więzieniem, bo odcina nie tylko od bólu, ale od całego spektrum emocjonalnego doświadczenia, w tym od radości, miłości i bliskości.

Kiedy emocje mówią przez ciało – aleksytymia a objawy somatyczne

Jednym z najbardziej konsekwentnych odkryć w badaniach nad aleksytymią jest jej silny związek z objawami psychosomatycznymi. Osoby z wysokim poziomem aleksytymii częściej zgłaszają przewlekłe bóle, zaburzenia trawienne, napięcie mięśniowe, bóle głowy, problemy skórne i inne dolegliwości, które nie mają jasnej przyczyny organicznej. Ten związek nie jest przypadkowy. Jest logiczną konsekwencją mechanizmu, w którym emocje, niezdolne do wyrażenia się w słowach, szukają ujścia przez ciało.

Joyce McDougall, francuska psychoanalityczka, opisała ten proces jako „desomatyzację, która nie doszła do skutku”. W prawidłowym rozwoju dziecko przechodzi od cielesnego do psychicznego doświadczania emocji: najpierw czuje ból w brzuchu, potem uczy się, że ten ból to lęk, i z czasem potrafi pomyśleć „boję się” zamiast czuć ból. U osoby z aleksytymią ta transformacja jest niekompletna. Emocje pozostają na poziomie cielesnym i manifestują się jako objawy fizyczne, bo psychika nie dysponuje aparatem do ich przetworzenia na wyższym poziomie.

W praktyce klinicznej obserwuję to regularnie. Pacjent przychodzi z „niewyjaśnionymi bólami brzucha”, które nasilają się w sytuacjach stresowych. Gastroenterolog nie znalazł przyczyny. Badania krwi w normie. USG czyste. Ale kiedy zaczynamy rozmawiać o tym, co się dzieje w jego życiu, okazuje się, że bóle pojawiają się po rozmowach z matką, po konfliktach w pracy, po sytuacjach, w których „coś się dzieje”, ale pacjent nie potrafi powiedzieć co. Jego ciało reaguje tam, gdzie psychika milczy.

Badania Lumleya i współpracowników (2007) wykazały, że aleksytymia jest niezależnym predyktorem nasilenia objawów somatycznych, nawet po kontrolowaniu poziomu depresji i lęku. To oznacza, że sama trudność w przetwarzaniu emocji, niezależnie od tego, czy towarzyszą jej inne zaburzenia, zwiększa obciążenie ciała. Serotonina, kortyzol, hormony stresu, napięcie układu autonomicznego, to wszystko reaguje na emocje, nawet te nierozpoznane. Ciało prowadzi rachunek, którego psychika nie widzi.

Szczególnie silny jest związek aleksytymii z zespołem jelita drażliwego (IBS), fibromialgią, przewlekłym zmęczeniem i bólami funkcjonalnymi. W każdym z tych stanów czynnik psychologiczny odgrywa kluczową rolę, a aleksytymia działa jako „wzmacniacz”, który przekształca emocjonalny dyskomfort w dolegliwość fizyczną. Leczenie samych objawów somatycznych bez adresowania aleksytymii daje efekty krótkotrwałe, bo nie dotyka źródła problemu.

„Ciało pamięta to, czego umysł nie potrafi wypowiedzieć. Objawy somatyczne są często jedynym językiem, jakim dysponuje psychika, która nie nauczyła się mówić o emocjach.”

— Jakub Skrzypek
aleksytymia - trudność w rozpoznawaniu i nazywaniu emocji

Aleksytymia w relacjach – życie z kimś, kto nie potrafi nazwać tego, co czuje

Jeśli aleksytymia jest trudna dla osoby, która jej doświadcza, jest równie trudna, a czasem trudniejsza, dla osób, które z nią żyją. Partner osoby aleksytymicznej często opisuje relację jako „życie z kimś, kto jest obok, ale nie jest naprawdę obecny”. Rozmowy o uczuciach kończą się frustracją obu stron: jeden nie potrafi powiedzieć, co czuje, drugi nie potrafi się doczekać odpowiedzi, która nigdy nie nadchodzi.

W badaniach nad satysfakcją w związkach aleksytymia konsekwentnie okazuje się jednym z najsilniejszych predyktorów niezadowolenia z relacji. Grynberg i współpracownicy (2012) wykazali, że wysoki poziom aleksytymii u jednego z partnerów wiąże się z obniżoną empatią emocjonalną i trudnościami w odpowiadaniu na potrzeby emocjonalne drugiej osoby. To nie oznacza, że osoba aleksytymiczna jest egoistyczna lub obojętna. Oznacza, że nie dysponuje wewnętrznym narzędziem, które pozwoliłoby jej rozpoznać i zareagować na emocjonalny sygnał partnera.

Kiedy komunikacja w związku opiera się na wymianie emocjonalnej, a jeden z partnerów nie potrafi w tej wymianie uczestniczyć, pojawia się specyficzna dynamika. Partner aleksytymiczny staje się „tym racjonalnym”, który mówi „nie przesadzaj”, „po co się denerwujesz”, „daj spokój, to nic takiego”. Nie mówi tego ze złośliwości. Mówi to, bo naprawdę nie rozumie, dlaczego druga osoba reaguje tak intensywnie na coś, co dla niego jest „faktem” pozbawionym emocjonalnego ładunku. Partner nie-aleksytymiczny czuje się ignorowany, bagatelizowany i samotny w relacji, nawet jeśli fizycznie nigdy nie jest sam.

Szczególnie bolesna jest sytuacja, w której aleksytymia jednego partnera aktywuje wzorzec lękowego przywiązania u drugiego. Partner lękowy potrzebuje emocjonalnego potwierdzenia: „Kochasz mnie? Tęsknisz za mną? Martwisz się o mnie?” Aleksytymik nie odpowiada nie dlatego, że nie kocha, lecz dlatego, że nie umie rozpoznać i wyrazić tego uczucia. Brak odpowiedzi wzmacnia lęk partnera, który naciska mocniej, co z kolei wywołuje wycofanie aleksytymika, bo presja emocjonalna jest dla niego przytłaczająca. Ta spirala potrafi trwać latami, zanim którakolwiek ze stron zrozumie, że problem nie leży w braku miłości, lecz w braku emocjonalnego języka.

W pracy z parami, w których jeden z partnerów jest aleksytymiczny, skupiam się nie na „naprawianiu” aleksytymika, lecz na budowaniu nowych kanałów komunikacji. Osoba aleksytymiczna może nie potrafić powiedzieć „kocham Cię i tęsknię”, ale może nauczyć się komunikować to przez gesty, działania, obecność. Partner z kolei może nauczyć się „czytać” te sygnały zamiast czekać na słowa, które mogą nigdy nie nadejść w oczekiwanej formie. To jest trudna, ale możliwa praca, wymagająca cierpliwości i rezygnacji z wyobrażenia, że bliskość musi wyglądać w jeden, ściśle określony sposób.

Czy trudność w mówieniu o emocjach wpływa na Twoje relacje?

Wielu pacjentów odkrywa w terapii, że ich trudności w relacjach wynikają nie z braku uczuć, lecz z braku słów, którymi mogliby je wyrazić. Pierwsza konsultacja to bezpieczna przestrzeń, w której możesz zacząć tę eksplorację we własnym tempie.

Umów wizytę

Sygnały ostrzegawcze – jak rozpoznać aleksytymię u siebie

Rozpoznanie aleksytymii u siebie jest paradoksalnie najtrudniejszym zadaniem, bo sam deficyt utrudnia autorefleksję emocjonalną. Jednak istnieją konkretne sygnały, na które warto zwrócić uwagę. Nie musisz identyfikować się ze wszystkimi, wystarczy, że kilka z nich rezonuje z Twoim doświadczeniem.

Sygnały ostrzegawcze aleksytymii

  • Na pytanie „co czujesz?” regularnie odpowiadasz „nie wiem” lub „nic specjalnego”
  • Trudno Ci odróżnić jedną emocję od drugiej (np. złość od smutku, lęk od znudzenia)
  • Opisujesz swoje stany wewnętrzne raczej w kategoriach ciała („boli mnie głowa”) niż emocji („jestem zdenerwowany”)
  • Bliscy mówią, że jesteś „emocjonalnie niedostępny” lub „zamknięty w sobie”
  • Wolisz rozmawiać o faktach, planach i zadaniach niż o uczuciach i przeżyciach
  • Rzadko miewasz marzenia lub fantazje, Twoja wyobraźnia jest raczej „praktyczna”
  • Filmy, muzyka lub sztuka rzadko wywołują w Tobie wzruszenie lub głębszą reakcję
  • Masz tendencję do somatyzowania stresu (bóle, napięcia, zaburzenia snu bez przyczyny medycznej)
  • Czujesz się zagubiony, kiedy ktoś prosi Cię o emocjonalne wsparcie
  • Podejmujesz decyzje wyłącznie „logicznie”, bez kontaktu z tym, czego naprawdę chcesz lub potrzebujesz

Jeśli rozpoznajesz u siebie kilka z tych wzorców, nie traktuj tego jako diagnozy, ale jako zaproszenie do głębszej refleksji. Aleksytymia nie czyni Cię „gorszym” ani „bardziej uszkodzonym”. Czyni Cię osobą, która nie miała szansy rozwinąć pewnej kompetencji emocjonalnej, tak jak ktoś, kto nigdy nie uczył się pływać, nie jest „niezdolny do pływania”, lecz po prostu potrzebuje kogoś, kto go tego nauczy.

Warto też skonfrontować się z reakcjami otoczenia. Jeśli partner, przyjaciele lub członkowie rodziny wielokrotnie mówili Ci, że „trudno się do Ciebie dostać”, że „nigdy nie wiadomo, co czujesz” lub że „rozmawianie z Tobą o emocjach jest jak rozmawianie ze ścianą”, te komentarze, choć bolesne, mogą być cennym sygnałem diagnostycznym.

Kiedy narcyzm przybiera formę wrażliwą, może on współwystępować z aleksytymią lub ją maskować. Osoba z narcyzmem wrażliwym może sprawiać wrażenie emocjonalnie wycofanej, ale jej wycofanie wynika z nadwrażliwości na ocenę, nie z braku dostępu do emocji. To rozróżnienie jest ważne klinicznie, bo wymaga różnych podejść terapeutycznych.

Jak psychoterapia pomaga odzyskać kontakt z emocjami

Praca terapeutyczna z aleksytymią jest jednym z najbardziej wymagających, ale też najbardziej satysfakcjonujących procesów, jakie obserwuję w gabinecie. Wymaga cierpliwości, bo postępy są powolne i mierzy się je nie w tygodniach, lecz w miesiącach i latach. Ale są to postępy realne i trwałe, bo dotyczą fundamentalnej zmiany w sposobie, w jaki osoba doświadcza samej siebie.

Pierwszym elementem terapii jest psychoedukacja. Wielu pacjentów przychodzi do gabinetu bez świadomości, że ich trudność ma nazwę i jest zjawiskiem dobrze opisanym w literaturze. Samo dowiedzenie się, że istnieje coś takiego jak aleksytymia, bywa doświadczeniem poruszającym: „To nie jest moja wina, że nie umiem powiedzieć, co czuję. To jest coś, czego się nie nauczyłem.” Ta zmiana perspektywy z „jestem defektywny” na „mam deficyt, który mogę uzupełnić” jest fundamentalna dla dalszej pracy.

Drugim elementem jest praca z ciałem jako bramą do emocji. Skoro osoba aleksytymiczna nie potrafi rozpoznać emocji „od góry” (ze świadomego poziomu), zaczynamy „od dołu”, od ciała. Pytania typu „Co teraz czujesz w ciele?”, „Gdzie w ciele siedzą te doznania?”, „Gdyby to napięcie w ramionach mogło mówić, co by powiedziało?” pomagają budować most między doznaniem fizycznym a stanem emocjonalnym. To jest technika znana z podejść somatycznych i z pracy w oparciu o mentalizację (MBT).

Trzecim elementem jest tworzenie słownika emocjonalnego. Dosłownie: nauka rozpoznawania i nazywania emocji. Nie jest to tak proste, jak „przeczytaj listę uczuć i wybierz, co pasuje”. To jest proces, w którym terapeuta pełni funkcję, którą w dzieciństwie powinien był pełnić opiekun: odzwierciedla, nazywa, nadaje kształt temu, co pacjent przeżywa, ale nie potrafi wyrazić. „Mówisz, że nic nie czujesz, ale widzę, że Twoje oczy się zaszkliły. Czy to możliwe, że jest Ci smutno?” Takie interwencje, powtarzane setki razy w bezpiecznej relacji terapeutycznej, budują nowe ścieżki neuralne, dosłownie uczą mózg rozpoznawać to, co dotąd było nieczytelnym szumem.

Czwartym elementem jest praca z relacją terapeutyczną jako laboratorium emocji. Relacja z terapeutą jest dla osoby aleksytymicznej często pierwszym doświadczeniem, w którym ktoś aktywnie interesuje się jej wewnętrznym światem i nie rezygnuje, gdy odpowiedzią jest „nie wiem”. Terapeuta modeluje zainteresowanie emocjami, cierpliwość wobec ciszy i tolerancję na to, że „nie wiem” jest ważną odpowiedzią, a nie porażką. Z czasem pacjent zaczyna internalizować tę postawę i stosować ją wobec siebie samego.

„Nikt nie rodzi się z gotowym słownikiem emocji. Uczymy się go w relacji z drugim człowiekiem. Jeśli tego nie nauczyliśmy się w dzieciństwie, możemy nauczyć się w dorosłości. Potrzebujemy tylko kogoś, kto będzie miał cierpliwość, żeby nam towarzyszyć w tym procesie.”

— Jakub Skrzypek

Piątym, często niedocenianym elementem jest twórcza ekspresja. Sztuka, muzyka, pisanie, ruch, to wszystko są kanały wyrażania emocji, które omijają barierę werbalną. Pacjent, który nie potrafi powiedzieć „jest mi smutno”, może namalować obraz, który emanuje smutkiem. Pacjent, który nie rozpoznaje złości, może ją poczuć w ciele podczas intensywnego wysiłku fizycznego. Te doświadczenia nie zastępują pracy werbalnej, ale ją uzupełniają, otwierając drzwi, przez które później mogą wejść słowa.

Kiedy warto szukać pomocy specjalisty

Nie każdy, kto ma trudności z nazywaniem emocji, potrzebuje terapii. Ale pewne sytuacje wskazują, że samodzielna praca nie wystarczy i warto zwrócić się po profesjonalne wsparcie.

Pierwsza sytuacja to powtarzające się problemy w relacjach. Jeśli partnerzy kolejno mówią Ci, że jesteś „emocjonalnie niedostępny”, jeśli bliscy dystansują się od Ciebie z powodu braku emocjonalnej reciprocji, jeśli czujesz się samotny w relacjach mimo fizycznej bliskości, aleksytymia może być kluczem do zrozumienia tych wzorców.

Druga sytuacja to przewlekłe objawy somatyczne bez wyjaśnienia medycznego. Jeśli lekarze nie potrafią znaleźć przyczyny Twoich bólów, zmęczenia lub dolegliwości trawiennych, a jednocześnie masz trudności z identyfikowaniem i wyrażaniem emocji, te dwa zjawiska mogą być ze sobą ściśle powiązane.

Trzecia sytuacja to poczucie wewnętrznej pustki lub bezsensu. Aleksytymia nie jest depresją, ale może do niej prowadzić. Życie bez kontaktu z własnymi emocjami jest jak jedzenie bez smaku: wypełnia, ale nie satysfakcjonuje. Z czasem ta pustkę może przerodzić się w poczucie bezsensowności, które jest bramą do zaburzeń nastroju.

Czwarta sytuacja to impulsywne zachowania, których nie rozumiesz. Wybuchy złości „z niczego”, kompulsywne jedzenie, nadmierne picie, ryzykowne zachowania. Jeśli robisz rzeczy, których potem żałujesz, i nie potrafisz wyjaśnić, co Tobą kierowało, możliwe, że emocje, których nie rozpoznajesz, wyrażają się przez działanie zamiast przez świadomość.

Kiedy regulacja samooceny jest utrudniona, aleksytymia może być jednym z powodów. Trudno budować stabilne poczucie wartości, gdy nie masz dostępu do pełnego spektrum emocji, bo poczucie własnej wartości nie jest myślą. Jest uczuciem. A uczucie trzeba najpierw rozpoznać, żeby móc je regulować.

Czy chcesz zrozumieć to, co czujesz, ale nie potrafisz nazwać?

Praca nad rozpoznawaniem emocji to proces, który wymaga bezpiecznej relacji terapeutycznej i czasu. Pierwsza konsultacja to moment, w którym możesz zacząć ten proces bez presji i bez konieczności od razu „wiedzenia, co czujesz”. Umów się, jeśli ten tekst wzbudził w Tobie poczucie rozpoznania.

Umów wizytę

Podsumowanie

Aleksytymia to nie brak emocji. To brak słów na emocje. To stan, w którym wewnętrzny świat jest pełen doznań, ale pozbawiony mapy, która pozwoliłaby się po nim poruszać. Osoby z aleksytymią czują, często intensywniej niż sobie zdają sprawę, ale nie potrafią tego, co czują, rozpoznać, nazwać i zakomunikować. W rezultacie ich emocje wyrażają się przez ciało (objawy somatyczne), przez działanie (impulsywne zachowania) lub przez relacje (konflikty, dystans, samotność).

Zrozumienie aleksytymii jest ważne nie tylko dla osób, które jej doświadczają, ale też dla ich bliskich. Partner, rodzic czy przyjaciel, który rozumie, że „nie wiem, co czuję” nie oznacza „nie obchodzisz mnie”, ma znacznie większą szansę na budowanie bliskości z osobą aleksytymiczną. A sama osoba aleksytymiczna, dowiadując się, że jej trudność ma nazwę i jest podatna na terapię, może zacząć podróż od milczenia do mowy, od szumu do melodii, od ciała do psychiki.

Kluczowe wnioski

  • Aleksytymia to trudność w rozpoznawaniu i nazywaniu emocji, nie ich brak. Osoby aleksytymiczne czują, ale nie wiedzą, co czują
  • Zdolność do rozpoznawania emocji jest kompetencją nabytą w relacji z opiekunem, nie cechą wrodzoną. Jeśli nie została rozwinięta w dzieciństwie, można ją rozwijać w terapii
  • Nierozpoznane emocje manifestują się przez ciało (bóle, napięcia, zaburzenia trawienne) i przez zachowanie (impulsywność, wybuchy, wycofanie)
  • Aleksytymia ma wyraźne korelaty neurobiologiczne, ale neuroplastyczność mózgu oznacza, że te wzorce mogą się zmieniać pod wpływem terapii
  • Praca terapeutyczna z aleksytymią zaczyna się od ciała i powoli buduje most do emocji, a potem do słów. Ten proces wymaga czasu, ale przynosi trwałe rezultaty

Najczęściej zadawane pytania

aleksytymia w relacjach - trudność w komunikacji emocjonalnej

Czy aleksytymia oznacza, że ktoś nie ma emocji?

Nie. To jedno z najczęstszych nieporozumień. Aleksytymia to trudność w rozpoznawaniu i nazywaniu emocji, a nie ich brak. Badania neuroobrazowe potwierdzają, że ciało migdałowate osób aleksytymicznych reaguje na bodźce emocjonalne normalnie, a czasem nawet silniej niż u osób bez aleksytymii. Problem leży nie w odczuwaniu, lecz w świadomym przetwarzaniu i werbalizacji tego, co jest odczuwane.

Czy aleksytymia jest tym samym co spektrum autyzmu?

Nie, choć te dwa zjawiska często współwystępują. Szacuje się, że aleksytymia dotyczy około 50% osób w spektrum autyzmu, podczas gdy w populacji ogólnej około 10%. Jednak aleksytymia może występować całkowicie niezależnie od autyzmu i ma inne podłoże rozwojowe. Osoba w spektrum autyzmu może mieć trudności z rozumieniem emocji innych ludzi z powodu odmiennego przetwarzania sygnałów społecznych. Osoba aleksytymiczna (bez autyzmu) ma trudności z rozumieniem własnych emocji, ale może sprawnie odczytywać emocje innych.

Czy aleksytymia jest odwracalna?

Częściowo tak, szczególnie aleksytymia wtórna (wynikająca z traumy lub przewlekłego stresu). Aleksytymia pierwotna (cechowa) jest bardziej oporna na zmianę, ale badania pokazują, że długoterminowa psychoterapia, szczególnie psychodynamiczna i oparta na mentalizacji (MBT), prowadzi do mierzalnych zmian zarówno w wynikach kwestionariuszy, jak i w aktywności mózgu. Postępy są powolne, ale realne. Kluczem jest cierpliwa, długoterminowa relacja terapeutyczna.

Jak mogę pomóc partnerowi z aleksytymią?

Po pierwsze, zrozum, że jego milczenie emocjonalne nie jest skierowane przeciwko Tobie. Nie ignoruje Cię, nie lekceważy. Nie dysponuje narzędziem, którego oczekujesz. Po drugie, nie naciskaj pytaniem „co czujesz?”, bo to pytanie może być przytłaczające. Spróbuj pytań łatwiejszych: „Jak się czujesz w ciele?”, „Czy to było dla Ciebie przyjemne czy nieprzyjemne?”. Po trzecie, doceniaj niewerbalne formy okazywania emocji: gest, obecność, działanie. Po czwarte, rozważ terapię par, która pomoże wam obu zbudować wspólny język emocjonalny.

Jakie testy diagnozują aleksytymię?

Najczęściej stosowanym narzędziem diagnostycznym jest Skala Aleksytymii Toronto (TAS-20), kwestionariusz samoopisowy składający się z 20 pytań. Mierzy trzy wymiary: trudność w identyfikowaniu uczuć, trudność w opisywaniu uczuć oraz styl myślenia zorientowany na zewnątrz. Wynik powyżej 61 punktów wskazuje na klinicznie istotną aleksytymię. TAS-20 jest dostępny w polskiej adaptacji i może być stosowany jako narzędzie przesiewowe, choć pełna diagnostyka wymaga wywiadu klinicznego prowadzonego przez specjalistę.

Bibliografia

1. Bagby, R. M., Parker, J. D. A., & Taylor, G. J. (1994). The twenty-item Toronto Alexithymia Scale: I. Item selection and cross-validation of the factor structure. Journal of Psychosomatic Research, 38(1), 23-32.

2. Bird, G., & Cook, R. (2013). Mixed emotions: The contribution of alexithymia to the emotional symptoms of autism. Translational Psychiatry, 3(7), e285.

3. Fonagy, P., Gergely, G., Jurist, E. L., & Target, M. (2004). Affect Regulation, Mentalization, and the Development of the Self. Other Press.

4. Grynberg, D., Chang, B., Corneille, O., Maurage, P., Vermeulen, N., Berthoz, S., & Luminet, O. (2012). Alexithymia and the processing of emotional facial expressions: A systematic review. PLoS ONE, 7(8), e40259.

5. Lane, R. D., Ahern, G. L., Schwartz, G. E., & Kaszniak, A. W. (1997). Is alexithymia the emotional equivalent of blindsight? Biological Psychiatry, 42(9), 834-844.

6. Lumley, M. A., Neely, L. C., & Burger, A. J. (2007). The assessment of alexithymia in medical settings: Implications for understanding and treating health problems. Journal of Personality Assessment, 89(3), 230-246.

7. McDougall, J. (1989). Theaters of the Body: A Psychoanalytic Approach to Psychosomatic Illness. W. W. Norton.

8. Schore, A. N. (2003). Affect Regulation and the Repair of the Self. W. W. Norton.

9. Sifneos, P. E. (1973). The prevalence of alexithymic characteristics in psychosomatic patients. Psychotherapy and Psychosomatics, 22(2-6), 255-262.

10. Taylor, G. J., Bagby, R. M., & Parker, J. D. A. (1997). Disorders of Affect Regulation: Alexithymia in Medical and Psychiatric Illness. Cambridge University Press.

11. Vanheule, S., Desmet, M., Verhaeghe, P., & Bogaerts, S. (2007). Alexithymic depression: Evidence for a depression subtype? Psychotherapy and Psychosomatics, 76(5), 315-316.

12. Winnicott, D. W. (2011). Zabawa a rzeczywistość. Wydawnictwo Imago.

Umów wizytę

Zapisz się na newsletter i odbierz bezpłatne materiały!

RODO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *