Kontakt bywa możliwy dopiero wtedy, gdy obie osoby przestają chronić się przed sobą.
|

Seksualność a poczucie bezpieczeństwa: dlaczego zaufanie nie zawsze wystarcza ciału

Nie zawsze najtrudniejsze w relacji jest to, co zostaje wypowiedziane. Czasem większy ciężar ma to, co pojawia się w ciele, w unikaniu rozmowy, w krótkim spięciu przy próbie zbliżenia albo w milczeniu po sytuacji, która miała dać bliskość. Seksualność a poczucie bezpieczeństwa może wyglądać zwyczajnie: mniej spontaniczności, więcej ostrożności, więcej analizowania i coraz mniej swobody.

Osoba może wiedzieć, że kocha, że chce być blisko i że druga strona nie jest wrogiem, a jednocześnie reagować napięciem, wycofaniem albo drażliwością. Właśnie dlatego temat seksualności i poczucia bezpieczeństwa warto rozumieć nie jako prosty brak chęci, lecz jako złożony proces psychiczny i cielesny. W nim spotykają się pragnienie, lęk, wstyd, pamięć relacyjna i aktualny poziom bezpieczeństwa.

Ten tekst nie służy do stawiania diagnozy ani do rozstrzygania, kto w relacji ma rację. Ma pomóc nazwać mechanizmy, które często pozostają ukryte pod codziennymi kłótniami, rozczarowaniem albo poczuciem oddalenia. Im lepiej rozumiesz, co dzieje się pod powierzchnią, tym łatwiej przestać odpowiadać wyłącznie obroną.

Spis treści

  1. Czym jest ten problem
  2. Jak rozumieć sygnały ciała
  3. Co podtrzymuje napięcie
  4. Jak odróżnić kryzys od procesu
  5. Co można zacząć robić inaczej
  6. Kiedy szukać pomocy
  7. Podsumowanie
  8. Kluczowe wnioski
  9. FAQ
  10. Bibliografia

Seksualność a poczucie bezpieczeństwa: czym jest ten problem

Zaufanie do drugiej osoby i poczucie bezpieczeństwa w ciele to dwie różne warstwy. Można być pewnym, że partner nie skrzywdzi, i mimo to reagować napięciem na dotyk. Ciało ocenia bezpieczeństwo według własnych kryteriów i nie pyta rozumu o zgodę. Dlatego zapewnienia, choćby najszczersze, często nie wystarczają.

U części osób trudność zaczyna się od bardzo subtelnych sygnałów. Ktoś chce być blisko, ale odkłada rozmowę. Ktoś zgadza się na kontakt, ale wewnętrznie się oddala. Ktoś mówi, że wszystko jest w porządku, lecz ciało reaguje napięciem, rozproszeniem albo spadkiem ochoty. W takim ujęciu seksualność a poczucie bezpieczeństwa nie jest wyłącznie tematem seksualnym. Jest także opowieścią o regulacji emocji, o granicach, o pamięci wcześniejszych zranień i o tym, czy w relacji można pozostać sobą.

Warto patrzeć na ten temat bez oskarżania żadnej ze stron. Zachowania, które z zewnątrz wyglądają jak chłód, unikanie albo obojętność, często są próbą ochrony. Mogą chronić przed wstydem, konfliktem, poczuciem bycia niewystarczającą osobą albo przed doświadczeniem, że potrzeby jednej strony zawsze przegrywają. Dopiero gdy para rozumie funkcję tych reakcji, może zacząć szukać innej odpowiedzi niż nacisk, milczenie albo kolejne rozczarowanie.

Psychodynamiczne rozumienie relacji pomaga zobaczyć, że aktualna sytuacja uruchamia wewnętrzne obrazy siebie i drugiej osoby. Ktoś może przeżywać siebie jako osobę zbyt wymagającą, winną albo nieatrakcyjną, a partnera jako krytycznego, niedostępnego, oceniającego lub łatwego do zranienia. Te obrazy nie muszą być świadome, ale wpływają na ciało, głos, gesty i decyzje. Wtedy seksualność a poczucie bezpieczeństwa staje się miejscem, w którym spotykają się pragnienie, obrona i potrzeba bezpieczeństwa.

Zaufanie w relacji nie zawsze od razu dociera do ciała, które przez lata uczyło się ostrożności.
Zaufanie w relacji nie zawsze od razu dociera do ciała, które przez lata uczyło się ostrożności.

Seksualność a poczucie bezpieczeństwa i sygnały ciała

Sygnały tego, że ciało nie czuje się bezpiecznie, bywają bardzo dyskretne. Napięcie w udach, wstrzymany oddech, potrzeba kontroli nad tempem albo nad światłem w pokoju, drobne odsunięcie się przy zbliżeniu. Te sygnały pojawiają się zanim powstanie jakakolwiek świadoma myśl o odmowie. Warto, żebyś nauczyła się albo nauczył je zauważać wcześniej, a nie dopiero po fakcie.

Ciało zgłasza się zwykle wcześniej niż słowa: przyspieszony oddech przy próbie zbliżenia, spięte ramiona podczas rozmowy o czułości, chłód w dłoniach, gdy partner podchodzi bliżej niż zwykle. Bywa też nagła senność albo potrzeba zajęcia się czymś innym dokładnie w chwili, gdy rozmowa zbliża się do intymności. Taka reakcja nie jest wymówką, lecz działaniem układu nerwowego, który uczy się rozpoznawać, kiedy może się rozluźnić, a kiedy woli pozostać czujny. U jednej osoby sygnałem jest drętwienie w klatce piersiowej, u innej suchość w ustach albo nagły chłód całego ciała. Rozpoznanie własnego repertuaru sygnałów to pierwszy krok do tego, żeby nie mylić go z brakiem uczucia.

Zamrożenie jest jednym z najczęstszych sygnałów ciała w relacjach, w których zaufanie zostało kiedyś nadszarpnięte. Osoba może chcieć bliskości, a mimo to jej ciało usztywnia się, oddech płycieje, a ruchy stają się mniej naturalne. To reakcja obronna układu nerwowego, nie decyzja podjęta świadomie ani znak braku pożądania. W praktyce gabinetowej widać, że im bardziej partner naciska w takiej chwili, tym silniejsze staje się zamrożenie. Złagodzenie tempa i danie ciału czasu na rozpoznanie sytuacji jako bezpiecznej działa skuteczniej niż tłumaczenie i przekonywanie.

Ciało pamięta doświadczenia, których umysł nie zawsze przywołuje świadomie. Jeśli w przeszłości bliskość wiązała się z oceną, presją albo brakiem zgody na odmowę, określony gest, ton głosu czy tempo zbliżenia mogą uruchamiać dawną reakcję obronną, mimo że obecny partner nie ma nic wspólnego z tamtym doświadczeniem. To zjawisko nazywane jest pamięcią implicytną: ciało reaguje szybciej niż świadome rozpoznanie sytuacji. Przykładem może być kobieta, która sztywnieje za każdym razem, gdy partner dotyka jej w określony sposób, choć nie potrafi wskazać, dlaczego akurat ten gest budzi napięcie. Nazwanie takiego mechanizmu na głos często już zmniejsza jego siłę.

Ciało często mówi o bezpieczeństwie wcześniej, niż człowiek potrafi ułożyć pełne zdanie.

Jakub Skrzypek

Przeczytaj: Rozmowa o seksie w związku: dlaczego najtrudniej mówić o tym, czego się pragnie

Może rozpoznajesz ten mechanizm?

Jeśli seksualność a poczucie bezpieczeństwa wraca w Twojej relacji mimo rozmów i prób, konsultacja może pomóc zobaczyć nie tylko objaw, ale cały wzorzec napięcia, bliskości i obrony.

Umów wizytę

Co podtrzymuje seksualność a poczucie bezpieczeństwa

Poczucie bezpieczeństwa w bliskości nie powstaje z deklaracji, tylko z powtarzalnego doświadczenia. Jeśli w przeszłości granica bywała przekraczana, ciało zapamiętuje to trwalej niż pamięć opowiadana słowami. Każde zbliżenie, z którego nie można się wycofać bez konsekwencji, wzmacnia czujność zamiast ją wygaszać. Poniżej opisuję mechanizmy, które podtrzymują ten stan najczęściej.

Napięcie często utrzymuje się dzięki milczącej umowie, której żadna ze stron nie nazwała wprost: skoro temat jest trudny, lepiej go nie poruszać. Para przestaje wtedy mówić o bliskości wcale, zamiast mówić o niej inaczej. Taka cisza bywa wygodna krótkoterminowo, ale długoterminowo pogłębia dystans, bo obie strony zaczynają zgadywać zamiast pytać. Z czasem nawet drobne gesty czułości stają się ryzykowne, bo nikt nie wie, jak zostaną odebrane. Przerwanie tej umowy zwykle wymaga, żeby ktoś pierwszy nazwał ciszę na głos.

Drugim czynnikiem podtrzymującym napięcie bywa porównywanie obecnej relacji do wcześniejszych doświadczeń, własnych albo partnera. Jeśli w przeszłości bliskość kończyła się rozczarowaniem, ciało i umysł zaczynają antycypować powtórkę, zanim jeszcze coś się wydarzy. Ten mechanizm nazywa się antycypacją zagrożenia i działa niezależnie od tego, czy obecny partner faktycznie stwarza powód do obaw. Osoba może wtedy reagować na neutralny gest tak, jakby był on zapowiedzią dawnej krzywdy. Rozpoznanie, że reaguje się na przeszłość, a nie na teraźniejszość, jest ważnym punktem zwrotnym.

Napięcie podtrzymuje też brak wspólnego słownika na określanie potrzeb i granic. Gdy para nigdy nie ustaliła, jak mówić o tym, czego chce, a czego nie chce, każda próba zbliżenia staje się polem domysłów. Brak języka nie oznacza braku potrzeb, tylko brak narzędzi, żeby je bezpiecznie wyrazić. W takiej sytuacji łatwo o nieporozumienie, w którym jedna osoba czuje się odrzucona, a druga czuje się osaczona. Wypracowanie choćby kilku prostych zwrotów do nazywania stanu ciała i emocji potrafi znacząco odciążyć rozmowę.

Pierwszy mechanizm podtrzymujący problem to presja na szybkie rozwiązanie. Im bardziej para chce natychmiast wrócić do dawnej bliskości, tym łatwiej ciało reaguje oporem. Pomocne bywa przesunięcie celu z wyniku na kontakt: nie musimy od razu wiedzieć, co dalej, ale możemy zauważyć, co dzieje się między nami teraz.

Drugi mechanizm to czytanie reakcji drugiej osoby jako dowodu braku miłości. Wycofanie może boleć, ale nie zawsze oznacza odrzucenie. Czasem jest sposobem regulacji, który stał się zbyt sztywny. Alternatywą jest pytanie o znaczenie reakcji, zamiast natychmiastowego budowania oskarżenia.

Trzeci mechanizm to wstyd. Wstyd zawęża język i sprawia, że człowiek zaczyna mówić półprawdami albo nie mówi wcale. W obszarze seksualności i relacji wstyd często dotyczy potrzeb, fantazji, odmowy, zmęczenia, ciała albo lęku przed byciem ocenionym. Praca zaczyna się od uznania, że milczenie też ma swoją funkcję.

Czwarty mechanizm to zamiana bliskości w zadanie. Gdy relacja staje się listą obowiązków, ciało traci dostęp do spontaniczności. Pomaga wtedy nie kolejna kontrola, ale powrót do małych, nieoceniających form kontaktu, które nie muszą niczego udowadniać.

Bezpieczeństwo seksualne potrzebuje doświadczenia, nie tylko deklaracji, że wszystko jest w porządku.

Jak odróżnić seksualność a poczucie bezpieczeństwa od chwilowego kryzysu

Chwilowy spadek poczucia bezpieczeństwa zdarza się w każdym związku i sam w sobie nie jest objawem. Po stresującym okresie, chorobie albo ostrej kłótni potrzeba dystansu bywa zwyczajną reakcją. Wzorzec rozpoznasz po tym, że czujność wraca niezależnie od okoliczności i nie ustępuje nawet po dobrym tygodniu. Poniższe kryteria pomogą to rozróżnić.

Jedną z praktycznych wskazówek jest obserwacja czasu trwania reakcji. Chwilowy kryzys zwykle mija w ciągu kilku dni, gdy obie strony odpoczną i wrócą do rozmowy. Wzorzec głębszy odróżnia się tym, że wraca w tej samej formie niezależnie od okoliczności zewnętrznych, na przykład urlopu, mniejszego stresu w pracy czy poprawy relacji w innych obszarach. Jeśli napięcie utrzymuje się mimo poprawy warunków życiowych, warto zapytać, czy nie chodzi o coś głębszego niż aktualne zmęczenie. To pytanie samo w sobie bywa pierwszym krokiem do zmiany.

Innym kryterium jest to, czy reakcja pojawia się tylko w jednej konkretnej relacji, czy powtarza się niezależnie od partnera. Osoba, która w kilku kolejnych związkach doświadcza podobnego napięcia przy bliskości, ma więcej powodów, by przyjrzeć się własnym wzorcom niż wyłącznie bieżącej relacji. Powtarzalność w różnych układach jest jednym z najsilniejszych sygnałów, że problem nie jest wyłącznie sprawą tej jednej pary. Nie oznacza to winy którejkolwiek ze stron, tylko wskazuje, gdzie warto skierować uwagę w pracy nad sobą. Czasem to odkrycie przynosi ulgę, bo przestaje być szukaniem winnego partnera.

Warto też sprawdzić, jak para reaguje na próby naprawy. Jeśli rozmowa, przeprosiny albo wspólnie ustalona zmiana realnie zmniejszają napięcie, to znak, że mamy do czynienia z kryzysem sytuacyjnym, a nie utrwalonym wzorcem. Gdy naprawa nie przynosi trwałej ulgi i napięcie wraca niemal identyczne po kilku dniach, to sygnał głębszego mechanizmu obronnego. Taka informacja pomaga też ustalić, czy wystarczy rozmowa we dwoje, czy potrzebne jest wsparcie specjalisty. Różnica między kryzysem a wzorcem rzadko jest oczywista od razu, dlatego warto obserwować kilka kolejnych sytuacji, zanim wyciągnie się wnioski.

Chwilowy kryzys zwykle ma większą elastyczność. Po odpoczynku, rozmowie albo naprawie kontaktu para odzyskuje zdolność do ciekawości i życzliwości. Głębszy wzorzec wraca natomiast w podobnej formie, nawet jeśli okoliczności się zmieniają. Wtedy nie chodzi tylko o jedną kłótnię, jedną odmowę albo jeden trudny wieczór, lecz o powtarzalny sposób regulowania lęku, wstydu i potrzeby bliskości.

Przeczytaj: Niedopasowanie libido w związku: dlaczego jedna osoba chce, a druga unika

Bezpieczeństwo seksualne potrzebuje doświadczenia, nie tylko deklaracji, że wszystko jest w porządku.
Bezpieczeństwo seksualne potrzebuje doświadczenia, nie tylko deklaracji, że wszystko jest w porządku.

Seksualność a poczucie bezpieczeństwa: co można zacząć robić inaczej

Odbudowa idzie od najmniejszych rzeczy, nie od rozmów o seksie. Zaczyna się od tego, że wolno powiedzieć „nie teraz” i nic złego się po tym nie dzieje. Powtarzalne doświadczenie, że wycofanie nie kończy się karą, robi więcej niż jakiekolwiek zapewnienie. Poniżej opisuję kroki, które to umożliwiają.

Zmiana zaczyna się zwykle nie od wielkich rozmów, lecz od małych, powtarzalnych doświadczeń bezpieczeństwa: wspólnego posiłku bez pretensji, przytulenia bez oczekiwania dalszego ciągu, spaceru, podczas którego nikt nikogo nie ocenia. Ciało uczy się bezpieczeństwa przez powtarzalność, a nie przez jedną dobrą rozmowę, choćby najszczerszą. Dlatego warto planować takie chwile regularnie, zamiast czekać, aż temat wróci sam. Z czasem drobne, bezpieczne doświadczenia budują zasób, z którego można korzystać w trudniejszych momentach.

Pomocna bywa też zmiana sposobu obserwowania własnych reakcji, z oceniającego na ciekawy. Zamiast pytać, dlaczego znowu się wycofałem albo wycofałam, można zapytać, co dokładnie w tej chwili wywołało napięcie. Ciekawość rozbraja wstyd skuteczniej niż samokrytyka, bo nie wymaga natychmiastowego wyjaśnienia ani obrony. Taka zmiana perspektywy nie usuwa trudności od razu, ale zmniejsza jej siłę, bo przestaje być dowodem na to, że coś jest z kimś nie tak. Z czasem łatwiej rozpoznać moment, w którym warto się zatrzymać, zanim napięcie eskaluje.

Warto również ustalić wspólnie, co dla każdej ze stron znaczy realne bezpieczeństwo w bliskości, bo definicje bywają zaskakująco różne. Dla jednej osoby to możliwość odmowy bez konsekwencji, dla innej to pewność, że partner nie oceni jej reakcji ciała. Nazwanie własnej definicji bezpieczeństwa pozwala uniknąć zgadywania, czego druga strona właściwie potrzebuje. Rozmowa o tym nie musi być jednorazowa i idealna, może wracać w miarę jak para uczy się siebie na nowo. Im więcej konkretów, tym łatwiej przełożyć teorię na codzienne zachowania.

Pierwszym krokiem może być bardzo konkretne rozróżnienie: co czuję, czego chcę, czego się boję i czego potrzebuje moje ciało, żeby nie musiało się bronić. To pytania proste, ale w relacji często trudniejsze niż gotowe deklaracje. Dają jednak szansę, by seksualność a poczucie bezpieczeństwa nie było rozmową o winie, tylko o realnych warunkach kontaktu.

Drugim krokiem jest umówienie języka pauzy. Para może ustalić, że przerwa nie oznacza kary ani porzucenia, ale sposób na odzyskanie regulacji. Ważne, aby po przerwie był powrót do rozmowy. Inaczej wycofanie staje się unikaniem, a nie troską o kontakt.

Trzecim krokiem jest odbudowanie dotyku i czułości bez automatycznego celu. Dla wielu osób ciało potrzebuje najpierw doświadczenia, że bliskość nie prowadzi natychmiast do oczekiwania, oceny albo obowiązku. Dopiero wtedy może wracać ciekawość, miękkość i większa swoboda.

Jeśli temat powraca mimo wielu prób, warto rozważyć psychoterapię indywidualną, terapię par lub konsultację seksuologiczną. Nie dlatego, że para zawiodła, ale dlatego, że niektóre wzorce są zbyt silne, aby rozplątać je samą dobrą wolą. Bezpieczna rozmowa ze specjalistą może pomóc zobaczyć nie tylko zachowania, lecz także emocje i obrazy siebie, które je organizują.

Naprawa relacji nie zaczyna się od idealnych słów, tylko od zmniejszenia przymusu obrony.

Jakub Skrzypek

Chcesz przyjrzeć się temu spokojniej?

W psychoterapii można zobaczyć, jak seksualność a poczucie bezpieczeństwa łączy się z obrazem siebie, ciała, bliskości i drugiej osoby. To praca nad większą wolnością w relacji, nie nad przymusem bycia kimś innym.

Umów wizytę

Kiedy warto szukać pomocy

Pomoc specjalisty warto rozważyć wtedy, gdy trudności dotyczące seksualności i poczucia bezpieczeństwa trwają długo, wracają mimo rozmów albo zaczyna wpływać na poczucie wartości, seksualność, codzienne funkcjonowanie i bezpieczeństwo w relacji. Sygnałem może być także sytuacja, w której każda próba rozmowy kończy się konfliktem, zamrożeniem, poczuciem winy albo wycofaniem.

Konsultacja psychologiczna, psychoterapia, terapia par lub konsultacja seksuologiczna mogą pomóc rozróżnić, co jest aktualnym kryzysem, co wynika z napięcia w relacji, a co wiąże się z głębszymi wzorcami przeżywania siebie i innych. Nie chodzi o szukanie winnego. Chodzi o odzyskanie większej świadomości i wyboru.

Warto zgłosić się szybciej, jeśli w relacji pojawia się przemoc, presja seksualna, przekraczanie granic, upokarzanie, przymus albo lęk przed reakcją partnera. W takich sytuacjach pierwszym krokiem nie jest poprawianie komunikacji, lecz zadbanie o bezpieczeństwo i wsparcie.

Przeczytaj: Granice w relacjach: dlaczego ich brak niszczy bliskość i jak je stawiać bez poczucia winy

Intymność staje się możliwa, gdy zaufanie obejmuje także prawo do wahania, pauzy i granicy.
Intymność staje się możliwa, gdy zaufanie obejmuje także prawo do wahania, pauzy i granicy.

Podsumowanie

Napięcie między seksualnością a poczuciem bezpieczeństwa rzadko jest tylko jednym objawem albo jedną decyzją. Częściej jest miejscem, w którym spotykają się ciało, emocje, historia relacji, aktualne napięcie i sposób, w jaki człowiek nauczył się chronić przed wstydem, odrzuceniem albo utratą wpływu.

Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: kto jest winny. Bardziej pomocne pytanie brzmi: co próbuje się tutaj ochronić i jak można stworzyć warunki, w których obrona nie musi być jedyną odpowiedzią. Dopiero wtedy relacja może odzyskiwać język, czułość i większą swobodę.

Kluczowe wnioski

  • Seksualność a poczucie bezpieczeństwa warto rozumieć jako proces psychiczny, cielesny i relacyjny.
  • Brak reakcji albo wycofanie nie zawsze oznacza brak uczuć.
  • Presja na szybkie rozwiązanie często zwiększa napięcie.
  • Pomaga język pauzy, granic, ciekawości i powrotu do rozmowy.
  • Gdy wzorzec powraca, warto rozważyć psychoterapię, terapię par lub konsultację seksuologiczną.

Umów konsultację

Jeśli chcesz spokojnie zrozumieć, jak seksualność a poczucie bezpieczeństwa działa w Twojej relacji, pierwsza konsultacja może być miejscem na uporządkowanie tego bez presji i oceniania.

Umów wizytę

FAQ

Czy seksualność a poczucie bezpieczeństwa oznacza, że relacja się kończy?

Nie musi. Czasem oznacza kryzys, zmęczenie albo brak języka dla napięcia. Jeśli para potrafi wracać do rozmowy i uznawać wpływ swoich reakcji, trudność może stać się początkiem głębszego rozumienia.

Czy można nad tym pracować samodzielnie?

Część par może zacząć od spokojniejszego języka, mniejszych oczekiwań i rozmów bez presji na natychmiastowe rozwiązanie. Jeśli jednak temat wraca latami albo uruchamia silny wstyd, lęk lub unikanie, pomoc specjalisty może być potrzebna.

Czy reakcje ciała można po prostu przełamać?

Zwykle nie warto ich przełamywać siłą. Ciało potrzebuje doświadczenia bezpieczeństwa, a nie dowodu, że powinno działać inaczej. Przymus często pogłębia odcięcie, opór albo zamrożenie.

Jak rozmawiać, żeby nie zranić drugiej osoby?

Pomaga mówić o własnym przeżyciu zamiast o wadzie partnera. Zamiast oskarżenia lepiej używać zdań o tym, co dzieje się w ciele, czego się boisz i czego potrzebujesz, aby wrócić do kontaktu.

Kiedy potrzebna jest terapia par?

Terapia par jest szczególnie pomocna, gdy rozmowy stale kończą się tym samym konfliktem, wycofaniem albo poczuciem winy. Daje przestrzeń, w której można zobaczyć wzorzec relacyjny, a nie tylko pojedyncze zachowania.

Bibliografia

Basson, R. (2000). The female sexual response: A different model. Journal of Sex & Marital Therapy, 26(1), 51-65.

Bowlby, J. (2007). Przywiązanie. Warszawa: PWN.

Fonagy, P., Gergely, G., Jurist, E. L., & Target, M. (2004). Affect regulation, mentalization, and the development of the self. Other Press.

Johnson, S. M. (2019). Przytul mnie. Siedem rozmów, które zapewnią miłość na całe życie. Kraków: Wydawnictwo M.

Kaplan, H. S. (1979). Disorders of sexual desire. Brunner/Mazel.

Kernberg, O. F. (1995). Love relations: Normality and pathology. Yale University Press.

Levine, S. B. (2003). The nature of sexual desire: A clinician’s perspective. Archives of Sexual Behavior, 32(3), 279-285.

Masters, W. H., & Johnson, V. E. (1970). Human sexual inadequacy. Little, Brown.

McCarthy, B., & McCarthy, E. (2012). Rekindling desire. Routledge.

Perel, E. (2008). Inteligencja erotyczna. Warszawa: Czarna Owca.

Schnarch, D. (2009). Intimacy and desire. Beaufort Books.

Wallin, D. J. (2011). Przywiązanie w psychoterapii. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.